W poszukiwaniu siebie
Kim ja jestem? Co inni o mnie myślą? Mówią, że życie jest piękne...,ale czy od razu? Czas płynie...zanim się obejrzałam już jestem w liceum, a wciąż pamiętam swój pierwszy dzień w szkole podstawowej. Nikt nie urodził się najlepszym, wszyscy mają równy start w swym życiu. Niektórzy myślą już, że koniec z nimi. Nie miałam takich myśli, ale znam osobę z mego otoczenia, która z tym walczy...Nigdy nie będę w 100% idealna...,bo nikt nie urodził się bez wad, do których ciężko się przyznać.
Gdybym miała wymienić swoje wady i zalety jestem pewna, że wad byłoby więcej. Czemu? Mimo, że jestem sobą, wciąż nie rozumiem swego charakteru. Jeśli wejrzę w głąb siebie dostrzegam pewne wyróżniające mnie rzeczy. Oto i one:
- Jestem uparta, chociaż nazywam to konsekwentnym dążeniem do celu. Ten upór bywa denerwujący dla moich najbliższych, a to jest skutek częstych jak to się mówi "fochów". Rozumiem to oburzenie innych. Jednak ja tego nie dam rady zmienić.
- To, co czuję w danej chwili zależy od sytuacji. Moja złość odbija się na młodszym rodzeństwie, potem tego żałuję. Mój smutek ma określone źródło, ale nie sposób mnie pocieszyć. Wspomnienia są różne...Ale jedno cały czas mnie nachodzi...nie będę o tym mówić, ponieważ to powoduje u mnie tęsknotę i ból. Choć mam nadzieję, że przyszłość będzie malować się w jasnych barwach. Wierzę, że pozbędę się swego ciężaru i odnajdę własne wyzwolenie.
- "Ustalam cel i go wypełniam. Będę brnęła na przód nie oglądając się za siebie" - Pewnie tak myślisz czytelniku, prawda? Ale tutaj się mylisz. Wciąż szukam tej najważniejszej rzeczy dla mnie, o którą będę walczyć z całych sił. Kiedyś to była przyjaźń, ale już jej nie ma. Kilka dni temu widziałam tą przyjaźń z innymi przyjaźniami...To boli, ale za błędy się płaci. Jeszcze rok temu nie myślałam,że coś takiego będzie miało miejsce w mym życiu. Jest jedno wyjaśnienie tego spostrzeżenia : BYŁAM OPTYMISTKĄ...i chciałabym kiedyś odzyskać chociaż cząstkę tej radości życia.
Każdego poranka gdy patrzę na siebie w lustrze widzę zmiany, te dobre i złe. Noszę okulary i nawet to zmieniło moją codzienność. Zaczęłam nosić czerń, która mnie określa. Bez tego koloru już nie wyjdę z domu - to widocznie jest nawyk. Planuję ściąć włosy, które inni kochają. Nawet moja rodzicielka się na to nie zgadza, ale ja mam swoje zdanie i "nie zawaham się go użyć."
Większość znajomych nie potrafi mnie ostatnio rozpoznać...może to przez nowy wygląd twarzy...może przez zmianę charakteru. Gdy któregoś dnia czekałam na autobus na przystanku razem ze mną stała matka z dzieckiem. Na moje oko wyglądało na 5 lat. Ta mała istotka spytała się swej mamy : "Mamusiu? A co to za calna pani?" Ja milczałam, patrząc przed siebie zimnym wzrokiem. Nie jestem taka porywcza jak kiedyś. Gdyby tak było, to dziecko by się rozpłakało przez moją "elokwencję". Wszystko przez moją przeszłość. Straciłam przyjaźń i jedną z najbliższych mi osób. Z każdą chwilą dorośleję i z większym dystansem patrzę na otaczającą mnie rzeczywistość. Zaczynam wierzyć, że trudne doświadczenia budują moją osobowość w myśl zasady: "Co nas nie zabije, to nas wzmocni."
Cały czas piszę swą opowieść póki nie zapisze się ostatnie słowo na stronie...Słowa płyną jak woda w rzece...Czas ucieka, wieczność czeka. Just open your eyes and see that life is beatiful.
1.You can't quit until you try
Tekst piosenki nie jest mojego autorstwa. Jeśli chcesz wiedzieć jaki zespół go skomponował lub chcesz znać tłumaczenie - szukaj. Ale to nie jest konieczne, jeśli uważasz, że nie chcesz to nie. Ja nie zmuszam innych i nie wywołuje na nich presji.
Gdybym miała wymienić swoje wady i zalety jestem pewna, że wad byłoby więcej. Czemu? Mimo, że jestem sobą, wciąż nie rozumiem swego charakteru. Jeśli wejrzę w głąb siebie dostrzegam pewne wyróżniające mnie rzeczy. Oto i one:
- Jestem uparta, chociaż nazywam to konsekwentnym dążeniem do celu. Ten upór bywa denerwujący dla moich najbliższych, a to jest skutek częstych jak to się mówi "fochów". Rozumiem to oburzenie innych. Jednak ja tego nie dam rady zmienić.
- To, co czuję w danej chwili zależy od sytuacji. Moja złość odbija się na młodszym rodzeństwie, potem tego żałuję. Mój smutek ma określone źródło, ale nie sposób mnie pocieszyć. Wspomnienia są różne...Ale jedno cały czas mnie nachodzi...nie będę o tym mówić, ponieważ to powoduje u mnie tęsknotę i ból. Choć mam nadzieję, że przyszłość będzie malować się w jasnych barwach. Wierzę, że pozbędę się swego ciężaru i odnajdę własne wyzwolenie.
- "Ustalam cel i go wypełniam. Będę brnęła na przód nie oglądając się za siebie" - Pewnie tak myślisz czytelniku, prawda? Ale tutaj się mylisz. Wciąż szukam tej najważniejszej rzeczy dla mnie, o którą będę walczyć z całych sił. Kiedyś to była przyjaźń, ale już jej nie ma. Kilka dni temu widziałam tą przyjaźń z innymi przyjaźniami...To boli, ale za błędy się płaci. Jeszcze rok temu nie myślałam,że coś takiego będzie miało miejsce w mym życiu. Jest jedno wyjaśnienie tego spostrzeżenia : BYŁAM OPTYMISTKĄ...i chciałabym kiedyś odzyskać chociaż cząstkę tej radości życia.
Każdego poranka gdy patrzę na siebie w lustrze widzę zmiany, te dobre i złe. Noszę okulary i nawet to zmieniło moją codzienność. Zaczęłam nosić czerń, która mnie określa. Bez tego koloru już nie wyjdę z domu - to widocznie jest nawyk. Planuję ściąć włosy, które inni kochają. Nawet moja rodzicielka się na to nie zgadza, ale ja mam swoje zdanie i "nie zawaham się go użyć."
Większość znajomych nie potrafi mnie ostatnio rozpoznać...może to przez nowy wygląd twarzy...może przez zmianę charakteru. Gdy któregoś dnia czekałam na autobus na przystanku razem ze mną stała matka z dzieckiem. Na moje oko wyglądało na 5 lat. Ta mała istotka spytała się swej mamy : "Mamusiu? A co to za calna pani?" Ja milczałam, patrząc przed siebie zimnym wzrokiem. Nie jestem taka porywcza jak kiedyś. Gdyby tak było, to dziecko by się rozpłakało przez moją "elokwencję". Wszystko przez moją przeszłość. Straciłam przyjaźń i jedną z najbliższych mi osób. Z każdą chwilą dorośleję i z większym dystansem patrzę na otaczającą mnie rzeczywistość. Zaczynam wierzyć, że trudne doświadczenia budują moją osobowość w myśl zasady: "Co nas nie zabije, to nas wzmocni."
Cały czas piszę swą opowieść póki nie zapisze się ostatnie słowo na stronie...Słowa płyną jak woda w rzece...Czas ucieka, wieczność czeka. Just open your eyes and see that life is beatiful.
1.You can't quit until you try
You can't live until you die
You can't learn to tell the truth
Until you learn to lie
You can't breathe until you choke
You gotta laugh when you're the joke
There's nothing like a funeral to make you feel alive
REF.:Just open your eyes
Just open your eyes And see them life is beautiful.
2.Will you swear on your life,
That no one will cry at my funeral?
I know some things that you don't
I've done things that you won't
There's nothing like a trail of blood to find your way back home
I was waiting for my hearse
What came next was so much worse
It took a funeral to make me feel alive
REF.:Just open your eyes
Just open your eyes
And see that life is beautiful.
Will you swear on your life,
That no one will cry in my funeral?
Alive...
Just open your eyes
Just open your eyes
And see that life is beautiful.
Will you swear on your life,
That no one will cry at my funeral?
Just open your eyes
Just open your eyes
And see that life is beautiful.
Will you swear on your life,
That no one will cry at my funeral?
Just open your eyes
Just open your eyes
And see that life is beautiful.
Will you swear on your life,
That no one will cry at my funeral?
Tekst piosenki nie jest mojego autorstwa. Jeśli chcesz wiedzieć jaki zespół go skomponował lub chcesz znać tłumaczenie - szukaj. Ale to nie jest konieczne, jeśli uważasz, że nie chcesz to nie. Ja nie zmuszam innych i nie wywołuje na nich presji.
Blog zaczyna się nad wyraz interesująco.Doznałam pewnego szoku, czytając ten post, przez ten tekst zauważyłam jak bardzo się zmieniłaś, wydoroślałaś, nie dojrzałaś.Jeśli mam porównywać posty, które pisałaś podajże rok temu nie odzwierciedlają tego co jest tutaj.Zrobiłaś naprawdę wielki postęp w pisaniu, najwidoczniej przerwa wyszła ci na dobre.Choć nie mogę powiedzieć, że stałaś się inną osobą gdyż znamy się jedynie przez internet.Trudno, mam nadzieję, że zmieniłaś się tylko na lepsze.Z wielką chęcią będę czytała kolejne posty.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Kasia.